Co obchodzi cię, jak korzystam z szaleństwa - bez czy w pasach bezpieczeństwa... Happysad
Blog > Komentarze do wpisu
DO A. - KOLEJNA NOTKA Z ADNOTACJĄ

Andrzej...

W tamtym tygodniu w końcu stało się coś, na co długo czekałam, a czego nie mogłam się doprosić... hm, niech zajrzę do outlooka... od 21 grudnia 2009 r.

Bo właśnie wtedy napisałam do Ciebie i poprosiłam o jedną rzecz, o jedno słowo...

Bo człowiek to takie głupiutkie chwilami zwierzę, które mimo iż obiecuje coś sobie, pisze obietnice na blogu, to jednak nie potrafi czasem postawić tej potrzebnej grubej krechy, która oddziela coś raz na zawsze...

Niby zapewniałam pod koniec stycznia 2010, dokładnie rok temu, że koniec, że basta... No, ale Fem, jak to Fem, gdzieś tam jednak na coś liczyła.

I jak to Fem - przeliczyła się :)

Patrzę na maila, którego dostałam od Ciebie dokładnie 23 grudnia 2009 r. Czytam w nim jedno zdanie:

"Myślisz, że może być jeszcze jak dawniej?"

i nie mogę wybaczyć sama sobie, że dałam się na to nabrać...

Minęły lata, ale nie zmienił się mój adres, numer telefonu, skrzynka mailowa... Ja się nie zmieniłam i ta moja bezgraniczna wiara w ludzi, których kochałam bez względu na to, czy pozostali sobą, czy porwali ich kosmici niestety też nie...

I kiedy tydzień temu, mijając Cię w sklepie (żeby było bardziej kiczowato - prawie pod moim domem), nie odezwałeś się słowem - nie byłam już zaskoczona. Było mi może na nowo przykro, a serce na chwilę zamarło z nadzieją...

Ale fakt, że bez słowa minąłeś także moją Mamę, która kiedyś tak jak i ja, skoczyłaby za Tobą w ogień, pozostawię bez komentarza...


I mam nadzieję, że może to w końcu pozwoli mi postawić kropkę i przewrócić kartkę z napisem "Andrzej" na nową, czystą stronę...

wtorek, 25 stycznia 2011, prawie_feministka
TrackBack
TrackBack URL wpisu: