|
Co obchodzi cię, jak korzystam z szaleństwa - bez czy w pasach bezpieczeństwa...
Happysad
Blog > Komentarze do wpisu
BEZ KOMENTARZA
Zagotowało się we mnie... Związek na odległość wymaga od partnerów więcej niż kiedy tej odległości nie ma w nadmiarze. Trzeba więcej zaufania, ale i częściej pewne sprawy trzeba ustalać. Wspólnie. Tydzień temu doszło do kłótni, bo skoro jestem informowana o tym, że druga osoba wróci ok. północy to w przypadku przesunięcia tej godziny o dwie czy cztery chcę o tym tylko wiedzieć. Awantura trwała w zaparte, bo przecież "nie czekałam w domu, tylko u siebie". Różnica pojęć "czekanie" sprawiła, że w niedzielę doszliśmy do nowych ustaleń. Nie ma podawania godzin powrotu. Nie ma wydzwaniania do osoby, która jest na imprezie. Nie ma też wysyłania SMSów. Ustalenia te oparte zostały na tym, jak wyglądało Twoje wyjście, o które była awantura. Skoro wychodzisz, nie odzywasz się przez cały czas, nie dotrzymujesz godzin powrotu - OK. Umówiliśmy się na 2 SMSy. Jeden o treści "Wychodzę" oraz drugi - "Jestem z powrotem". Nic więcej. Żadnych pytań, pretensji... Tylko 2 SMSy. Poszłam wczoraj na imprezę. Napisałam grzecznie "Wychodzę". Siedząc w towarzystwie dostałam jednak SMSa, na którego odpisałam, a potem były kolejne, choć to Twoje wyjście utworzyło nasze nowe zasady. Ale OK. Bez komentarza. Nic się nie stało, bo nie mam nic do ukrycia. Wróciłam. Napisałam SMSa, że już jestem. Dziś Ty jedziesz sobie do koleżanki i co? Okazuje się, że na SMSa "Jadę" nie zasługuję. Pytam dlaczego? Twoja odpowiedź jest krótka: - Jakbym miał ochotę z Tobą rozmawiać, to bym powiedział, a że nie mam... No tak, zasady obowiązują tylko mnie. Zwłaszcza te, podyktowane Twoim zachowaniem. Może więc przed każdym wyjściem bez drugiej osoby kłóćmy się o błahostkę? Wtedy nie trzeba będzie w ogóle jej o niczym informować, bo "nie będzie się miało ochoty". Taki związek to nie związek! sobota, 05 marca 2011, prawie_feministka
TrackBack
|
|